Zrobią to w końcu sami


Dzieci nie tylko rosną, ale też dorastają. Przychodzi moment, że pociechy nie są już pocieszne.

Jak nigdzie, w świecie własnych dzieci czuję się oświeconym władcą absolutnym. Oczekuję słuchania, wysłuchania i posłuchania. Nie bawi mnie ta rola, ale skoro ją od opatrzności otrzymałem, skoro muszę ją pełnić, niech już i tak będzie. Niech określam granice, wytyczam ścieżki i stawiam wyzwania. Oświecenie i absolutyzm – zawsze mnie to połączenie fascynowało, jak jedzenie słodkiej bułki z szynką (co ponoć robią we wschodnich Karpatach). Wydaje się, że ma ono jednak sens: niesie to większy ładunek wartości i w końcu też zadowolenia dla wszystkich.

Niesie też miłe zmiany. Otóż w pewnym momencie okaże się, że dzieci nie zadowalają się już prostym naśladownictwem, za to zaczynają tworzyć swój niezawisły, paralelny do nadanego im przez rodziców, świat. Prawda ta dotarła do mnie, kiedy nasze dzieci, po pierwsze, wprowadziły swój alternatywny system punktowania za współpracę przy wspólnym porannym szykowaniu się do wyjścia z domu. Po drugie – kiedy ostatecznie zignorowały kolejkę zbudowaną przez jeszcze niedawny jedyny kolejkowy autorytet, czyli mnie, i zbudowały obok swoje tory.

Świetnie się jednak z tymi zmianami czuję. O swój absolutyzm nie będę walczył. Chętnie go oddam nowemu światu, światu, w którym ktoś inny będzie wyznaczał ścieżki, granice i cele. Nie boję się go, cieszę się na wiek, kiedy będę musiał się do niego dostosować, bo moje punktowanie czy konstruowanie nie będzie już należało w takiej mierze do aktualnego świata, jak teraz.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s